sobota, 21 lutego 2015

Chcę STALKERA na papierze

Wczoraj, 20 lutego 2015 roku miała miejsce premiera gry fabularnej STALKER. Zapomniana przez 20 lat pozycja została udostępniona na licencji Creative Commons. Każdy może ściągnąć podręcznik w wersji .pdf i korzystać do woli.

Dla nie to za mało. Chciałbym mieć STALKERA na papierze, w twardej okładce i formacie A4. Chciałbym żeby STALKER dołączył do mojej RPGowej kolekcji nie tylko w wersji elektronicznej.

W związku z tym, że autorzy gry i redakcja nie planują wydania gry w wersji drukowanej pomyślałem, że na własny użytek wydrukuję sobie egzemplarz RPGa na domowej drukarce, a następnie oprawię grę u introligatora. To była pierwsza myśl. Przeglądając internet widzę, iż więcej osób jest zainteresowanych pozyskaniem papierowej wersji STALKERA. W związku z tym chciałbym, żebyśmy się skrzyknęli i wydrukowali własne egzemplarze gry w drukarni. Można to zrobić poprzez stworzenie listy osób, która chciałby otrzymać papierowego STALKERA, zrobić prywatną zbiórkę i wydrukować kilkanaście egzemplarzy w opcji „druk na życzenie”. W tej wersji działania widziałbym tutaj pomoc Andrzeja „Andre” Rylskiego z wydawnictwa Imago Montage, który przetarł już szlaki swoim systemem Diadem. Wierzę, że ten człowiek mógłby być (dla osób zainteresowanych drukowanym RPG) wielką pomocą. Niestety, temat byłby załatwiony fanowski i po kosztach. Wszystko na własny użytek i nikt nie zostałby wynagrodzony za swoją pracę.

Drugą opcją jest skrzyknięcie ludzi i namówienie autorów gry do udziału w akcji crowdfundingowej. Chciałbym Wam zapłacić za wydruk podręcznika i kart. Nie interesuje mnie nic więcej,  nie chcę progów, kubeczków, przypinek i pierdół. Chcę żebyście dali mi do ręki grę w wersji papierowej. Przed akcją proponowałbym zrobić ankietę ile osób jest zainteresowanych zakupieniem papierowej wersji RPGa i dopiero na tej podstawie wnioskować czy warto walczyć w finansowaniu społecznościowym. Sypnę Wam goldem, ponieważ nie kupię kota w worku. Odwaliliście kawał dobrej roboty, za którą chciałbym Wam zapłacić. Dajcie mi szansę to zrobić.

Chcę STALKERA na papierze.




piątek, 2 stycznia 2015

Zbiórce na Earthdawna mówię nie!

Kilka dni temu ruszyła zbiórka crowdfundingowa na wydanie polskiej wersji gry fabularnej Earthdawn. Akcja organizowana jest przez portal wspieram.to i wydawnictwo Kuźnia Gier, które jest właścicielem marki FajneRPG. Cel zbiórki wydaje się bardzo dobry i zapewne ucieszył niejednego RPGowca. Niestety, gdy przyglądam się zamieszczonym na stronie projektu informacjom odnoszę wrażenie, że jest to słabo przygotowany „skok na kasę”. W związku z tym, iż nikt mnie nie zmusza do wpłacenia pieniędzy na wydanie nowego Earthdawna będę pisał tylko o swoim portfelu i postaram się wyjaśnić, dlaczego FajneRPG nie dostanie ode mnie ani jednego grosza.

Zanim przejdę do konkretów, należy się Czytelnikowi wyjaśnienie. Obserwuję działania FajnychRPG na platformach crowfundingowych od samego początku. Byłem entuzjastycznie nastawiony do wydania Bestii i Barbarzyńców. Myślałem sobie – zarobią pieniądze, odbiją się od dna i będą mogli wydawać dalej jak na profesjonalne wydawnictwo przystało. Później przyszedł czas na reaktywację czasopisma Magia i Miecz. W tym przypadku również byłem pozytywnie nastawiony – w końcu to pismo, którym zaczytywałem się w dzieciństwie. Niestety, projekt MiMa na polakpotrafi.pl wyglądał bardzo słabo. Charakteryzował się brakiem planu, dziwnymi progami, słabą reklamą, ogólnym niechlujstwem i brakiem profesjonalizmu. Wszystkie znaki na niebie i ziemi powtarzały mi, że coś tu nie gra. Ślepy postanowiłem wesprzeć projekt i po zobaczeniu pierwszego numeru magazynu czuję się oszukany. Dodatkowo gwoździem do trumny dla mojego nMiMa była taka oto informacja na umieszczona na stronie internetowej Magii i Miecza: „Rok kończymy z optymizmem – w końcu 2014 minął pod znakiem udanej zbiórki, oraz ciepłego przyjęcia pierwszego numeru.” Jeżeli ktoś z czytelników mógłby podesłać mi informacje o ciepłym przyjęciu nMiMa to będę wdzięczny. Sam poznałem tylko negatywne recenzje i komentarze odnośnie gazety. Chętnie przeczytam coś „ciepłego”.

Na każdym kroku FajneRPG leje mi wodę: "najważniejsze jest to, że bez was i waszego udziału, ten wpis by nie powstawał, bo nie byłoby reaktywowanego MiMa. I za to należą się wam gigantyczne podziękowania, których nie sposób zawrzeć w piśmie." Dzięki, dzięki, dzięki, po stokroć dzięki, że mnie doceniliście. Miód na moje uszy, a konkretnych informacji o kolejnych numerach pisma jak na lekarstwo. Dodatkowo wkurzam się, że na okładce drugiego numeru MiMa jest żołnierz Waffen-SS. A co do u licha ma wspólnego Waffen-SS z fantastyką? Tutaj też proszę Czytelników o wyjaśnienie tej kwestii.

Zawód, jaki sprawił mi nMiM zmotywował mnie, żeby przyjrzeć się zbiórce na Earthdawna bliżej. Oto moje spostrzeżenia, które sprawiają że życzę temu projektowi porażki.

FajneRPG zaczęło od zbiórki dwóch tysięcy złotych na Bestie i Barbarzyńcy. Projekt się udał, a koszty produkcji nie wyglądały na duże. Następny crowdfunding, czyli reaktywacja Magii i Miecza miała mieć miejsce już od dwudziestu pięciu tysięcy złotych. Wow, spory przeskok, a przecież to tylko gazetka. Najwidoczniej w tym przypadku wydawca postanowił przyznać pracownikom pensje (nie ma w tym nic złego, natomiast wygląda na to, że crowfunding ma na celu zarabianie, a nie reaktywowanie pisma). Następnie mamy Earthdawna i tutaj próg to pięćdziesiąt osiem tysięcy osiemset złotych. Sporo… Zdaję sobie sprawę, że trzeba wykupić licencję i przetłumaczyć podręcznik. Ale do cholery, taka kasa? Moi bliscy znajomi pracują w większych i bardziej znanych wydawnictwach niż Kuźnia Gier, wydają trochę bardziej znane książki niż gry RPG. Nazwiska, które te wydawnictwa promują również są trochę częściej słyszane w mediach niż nazwiska autorów RPGów. A o takich kwotach za wydawanie ich książki nie słyszałem. Nie mówię, że ludzie pracują za trzysta złotych... Co to, to nie...

Profesjonalne wydawnictwa wydają książki i zarabiają na ich sprzedaży. Uważam, że wydawanie gier RPG zarabia na ich wydawaniu, a nie sprzedaży. Taki twist! Wszyscy zaskoczeni.
 

Bardzo podoba mi się wypowiedź Ignacego Trzewiczka, w 16 odcinku vbloga. Poszukajcie wypowiedzi w czasie 5:00-6:30. Zacytuję fragment dotyczący crowdfundingu: „my jesteśmy poważnym wydawnictwem, jak wydajemy grę to wiemy, że ją wydajemy i nie musimy zapytywać narodu czy naród by to chciał wesprzeć czy nie, tylko jesteśmy profesjonalistami i robimy to.” Nie będę ukrywał, że Ignacy jest przeze mnie bardzo szanowany i cenię wypowiedzi tego faceta. Ten komentarz dotyczący Kalendarza z planszówkami dał mi dużo do myślenia na temat działalności Kuźni Gier i marki FajneRPG. Czytelnicy niech zinterpretują sobie słowa Ignacego sami. Nie chciałbym, żeby posądzono mnie o brzydkie rzeczy.

W przypadku projektu promowanego na wspieram.to, chyba nie mamy do czynienia z profesjonalistami. Przyjrzałem się ekipie, która jest zaprezentowana na stronie projektu. Ładne zdjęcia. Szkoda, że tylko zdjęcia. Opisy doświadczenia osób biorących udział w akcji nie powalają: jeden z kolegów grał w Earthdawna od liceum – szacunek. Ja wtedy byłem w podstawówce, więc w sumie gdyby mnie zaproszono do projektu to mógłbym napisać, że grałem od szkoły podstawowej. Kolejni koledzy znają Earthdawna od około piętnastu lat. Swoją przygodę z Przebudzeniem Ziemi zaczynali natomiast zaraz po pierwszej komunii świętej. Inna osoba z ekipy zajmuje się profesjonalnie pracami nad nie publikowaniem rzeczy – jedną kończy i nie publikuje, a drugą zaczyna ( 30% gotowe!) i też nie publikuje. Inna osoba uruchomiła bloga o Earthdawnie już dziesięć lat temu, natomiast od trzech i pół już go nie prowadzi. Czytając dodatkowo post na tymże blogu o uruchomieniu akcji odnoszę wrażenie, że bloger może nie wiedzieć, iż jest w gronie ekipy pracującej nad polskim wydaniem Earthdawna: „Ja oczywiście tłumaczył nie będę, co także należy traktować jako dobrą wieść. Na pewno jednak, będę chciał wesprzeć ten projekt w każdej formie, w jakiej to będzie możliwe: począwszy do dorzucenia własnej kasy do zbiórki, poprzez wszelką pomoc ekipie tłumaczącej, jaką będę w stanie zaoferować, a skończywszy na różnych tekstach o Earthdawnie, które planuję popełnić nie tylko na łamach tego serwisu.”  
 
Zastanawiam się czy jeżeli dorzucę kasę do zbiórki to moje zdjęcie też będzie mogło pojawić się na stronie projektu? W sumie byłoby mi miło… nie bardzo.

Szczerze, kopara mi opadła. Ekipa, która ma tworzyć nowe wydanie Earthdawna bardziej przypomina mi przypadkową zbieraninę kolegów od piwa, niż grupę profesjonalistów mających wydać grę. Zapewne mylę się, co do kompetencji ekipy, natomiast strona projektu i zaprezentowane CVki wzbudzają we mnie pewne obawy.

Spójrzmy dalej na projekt. Na ten moment mamy zaprezentowane dwa progi finansowe. Pierwszy za pięćdziesiąt osiem tysięcy osiemset złotych – odpalająca wydanie gry. Drugi próg, za szesnaście i pół tysiąca złotych więcej daje dodatkową książę. Wow, no nic tylko przebić próg stu tysięcy, bo wtedy zapewne będą dodawana do projektu długopisy i smycze. Ekipa pewnie na razie głowi się, co dać przy progu stu tysięcy i wymyśli go jakieś dwadzieścia złotych przed jego przekroczeniem. Oby tylko wydumali go na trzeźwo.

Kolejną rzeczą, która zagotowała mi krew w żyłach są nagrody, które otrzymujemy po wsparciu projektu odpowiednimi kwotami. Prócz tego, że za całe siedemdziesiąt złotych możemy dostać trzy pliki pdf., to dodatkowo możemy wspomóc FajneRPG w czyszczeniu magazynów z zalegających w nich podręczników. Kupując Earthdawna mogę sobie dobrać dla przykładu Deadlandsy. Szkoda, tylko że dodatkowe wsparcie daje mi stare śmieci zamiast czegoś ciekawego.
 
Projekty crowdfundingowe chorują na tą samą idiotyczną przypadłość. Wpłacanie dodatkowych pieniędzy nie powoduje, że główny produkt się rozrasta. Np. za dodatkowe trzysta złotych dostaniecie Kartę Postaci zrobioną przez znanego artystę. Za dodatkowe tysiąc złotych w podręczniku zamieścimy dwie przygody i zwiększymy jego objętość o pięćdziesiąt stron. Za dodatkowe dwa tysiące na okładce umieścimy obraz Beksińskiego. FajneRPG oferuje mi makulaturę, która nie zeszła przy innych zbiórkach. Muszę tylko pamiętać, żeby wykupić dodatkową wysyłkę!

Zapomniałbym! Za wsparcie w kwocie trzystu złotych dostaniesz cały asortyment FajnychRPG w pdf. Będziesz mógł sobie wydrukować karty z Opowieści z karczmy czy przypinkę (pamiętaj tylko żeby drukować na papierze technicznym). Jakby komuś zostało coś z komunii to sugeruję wesprzeć kwotą ośmiuset złotych. Tutaj mamy gwarancję, że otrzymamy rzeczy, które jeszcze nawet nie istnieję: „Dodatkowo:  Wszystkie PRZYSZŁE pozycje z katalogu FajneRPG w PDFach.” Jest o co walczyć, także zajrzyjcie do babci i zapytajcie czy nie ma wolnej gotówki. Jakby co to pomyślcie jeszcze o reklamie w podręczniku! To już jest wsparcie na full wypasie. Czekam, aż opcję wykupi jakiś sex shop i na sto pięćdziesiątej stronie będziemy mogli pooglądać reklamę atrakcyjnych zabawek dla dorosłych (obraźliwe nie są, więc powinny przejść przez redakcję, która będzie to konsultowała).

Wspieram.to organizuje akcję, która jest sprzedażą wysyłkową staroci z FajneRPG, a przy okazji możecie kupić sobie podręcznik do Earthdawna.

Kilka słów o samym planie projektu. Liczycie na diagram Gantta? Określenie kamieni milowych? Rozpisanie budżetu projektu? Słabe i mocne strony Kuźni Gier? Szacowanie ryzyka? Czy może rozpisanie wynagrodzenia poszczególnych osób? FajneRPG jest profesjonalistami i przy projektach nie korzysta z takich banalnych narzędzi. W fandomie liczy się zaufanie. Taki twist. Jak chłopaki mówią, że wydadzą to… mówią. A wydadzą, kiedy będą mogli.

Z kilku wyżej wymienionych powodów, nie wesprę projektu reaktywacji Earthdawna. Uważam, że ekipa FajnychRPG zapomniała się w szale wydawania i z profesjonalistów zamieniła się w bandę naciągaczy. Hurra! Wydaliśmy jeden numer Magii i Miecza teraz pora na kolejny ogromny projekt. Pozostałe siedem numerów magazynu jakoś wydamy, ale teraz mamy nowy projekt, który wymaga wsparcia. Dzięki Wam Earthdawn znowu ujrzy światło dzienne. Jak wesprzecie to zaczniemy nowy projekt, a później kolejny. Dzięki Wam Earthdawn powróci i powrócą wszystkie rzeczy, których jeszcze nie wydaliśmy, a wydamy. Legendy w  nowej odsłonie.

Nie wspieram Earthdawna. Niech zdycha. A ekipę FajnychRPG zachęcam do przemyślenia swojego postępowania i poprawę.
 
Linki:
https://wspieram.to/3444-earthdawn-powrot-kultowej-gry-fabularnej.html
http://magiaimiecz.net/2014/12/31/podsumowanie-koncoworoczne/
http://earthdawn.ajfel.pl/2014/12/earthdawn-4-edycja-po-polsku/
https://www.youtube.com/watch?v=rjmZIK7KhGo&feature=youtu.be&t=4m57s
 http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2014/09/jak-obnizyc-koszt-druku-ksiazki-o-30.html

piątek, 27 czerwca 2014

Konkurs Kufel - Martwe Zło

Ze względu na obfite deszcze podróżująca barką Drużyna musiała zatrzymać się w karczmie ulokowanej przy jednej z głównych rzek Imperium. Dalsza podróż byłaby zbyt niebezpieczna.

Wieczorem do karczmy przybywa ciężko ranny strażnik dróg. Nieprzytomnego jeźdźca przynosi do zajazdu jego własny wierzchowiec. W nocy w okolicy karczmy pojawia się liczna grupa zombi. Zbrojna konfrontacja z nieumarłymi jest czystym szaleństwem. Jedyną szansą na przetrwanie jest zaryglowanie się w karczmie i oczekiwanie na przybycie pomocy.

Noc, przerażający strach, zdenerwowani podróżni, zakażony strażnik dróg i ożywiona księga... To wszystko zamknięte w czterech ścianach stanowi mieszankę wybuchową.

Scenariusz  autorstwa Marcina "Piastuna" Sindery przygotowany na konkurs "Kufel".

System: Warhammer 1 ed.
Liczba graczy: 3-4
Czas sesji: około 3h
Bohaterowie Graczy: dowolni
Bohaterowie Niezależni: gotowi w przygodzie
Klimat: Jesienna Gawęda, horror

Ściągnij plik .pdf

https://docs.google.com/file/d/0B2Q5wq76wbZBVEgyMHBFNFFKS3c/edit

wtorek, 6 maja 2014

Borejkoza

Czynnik etiologiczny widziany pod mikroskopem. Powiększenie 1000x
Borejkoza  (łac. Borejkosis) – choroba zakaźna mózgu wywoływana przez nieznany czynnik etiologiczny. Występuje wyłącznie u ludzi związanych z grami fabularnymi.

Epidemiologia: Pierwszy zdiagnozowany przypadek wykryto na terenie Polski w województwie Śląskim, prawdopodobnie w 1986 roku. Następnie choroba wraz z emigrantami zawleczona została na Wyspy Brytyjskie. W chwili obecnej liczba osób zakażonych nie jest znana. Źródłem zakażenia mogą być wydzieliny osoby chorej lub kontakt z zakażoną osobą drogą internetową. Szczególna narażenie na zakażenie są użytkownicy forów dyskusyjnych, grup tematycznych i blogerzy.

Objawy: Choroba charakteryzuje się łagodnym przebiegiem dla osoby chorej. Najczęściej zakażeni nie zdają sobie sprawy z obecności czynnika chorobotwórczego w swoim organizmie. Skutki choroby są natomiast bardzo męczące dla osób z otoczenia osoby chorej.

W chwili obecnej nie istnieją testy diagnostyczne pozwalające stwierdzić obecność czynnika etiologicznego w organizmie chorego. Jedynym sposobem rozpoznania choroby wystąpienie u chorego charakterystycznych objawów.

Osoba chora na borejkozę jest silnie uczulona na antygeny Darkena i von Mansfelda. Ostatnimi czasy daje się również zauważyć łagodną odpowiedź immunologiczną na Sejiego. W przeciwieństwie do typowych alergii, osoba z borejkozą nie chce pozbyć się z swojego otoczenia czynnika wywołującego uczulenie. Wręcz przeciwnie, zakażony poszukuje w Internecie okazji do częstego obcowania z antygenami prowadzącymi do występowania wyprysków.

Kolejnym charakterystycznym objawem borejkozy jest upośledzenie zdolności ortograficznych zakażonego. Osoba chora często pisze: Fundom zamiast Fandom, kuffa zamiast kurwa, pfff+ zamiast Polter. Wydaje się, iż chory jest zdolny do używania poprawnych słów, jednak z jakiegoś powodu nie stara się ich stosować.

Zakażony ma również zwyczaj wspominać, że wszystko „zostało już napisane”. Najczęściej chory rozpoczyna pisanie notki blogowej od podlinkowania do swoich starych tekstów, w których dawno, dawno temu pisał już od danym zagadnieniu RPGowym. Później osoba zakażona narzeka trochę na obecną sytuację w fandomie lub próbuje udowodnić, iż wszystko jest bez sensu i do dupy. Często widoczny jest w tekstach „ból dupy”, jednak te objawy występują sporadycznie.

Warto również nadmienić, iż osoba z stwierdzoną borejkozą nigdy nie będzie brała udziału w dyskusji „o wyższości miecza nad kataną”. W takich tematach chory zabierał głos w latach 90, kiedy był to temat bardzo często poruszany w różnych kręgach graczy RPG. W chwili obecnej lepiej tego nie robić.

Wprawny diagnosta powinien również rozpoznać borejkozę w wrodzonej skromności osoby chorej. Zakażony często podkreśla, iż jest on tylko i wyłącznie maluczkim i skromnym blogerem, któremu zdarzyło się publikować w czasopismach o RPG: Magii i Mieczu, Portalu, czy Kwarcie. Natomiast, przywleczona z zagranicy inicjatywa Karnawał blogowy to nie jego dziecko, lecz lubi ponarzekać, gdy inni coś przy Karnawale majstrują. Gdy Karnawał był wydarzeniem ciekawym i interesującym zakażony borejkozą chętnie słuchał miłych słów na swój temat, gdy inicjatywa podupada, zakażony lubi być w temacie uszczypliwy i zwala winę za znudzenie inicjatywą tylko na zły fandom.

Leczenie: Nie istnieje skuteczne lekarstwo na chorobę. Choroba mija z czasem samoistnie, choć rekonwalescencja jest procesem długotrwałym i męczącym. Osoby, mające bezpośredni kontakt z chorym mogą uniknąć efektów choroby poprzez unikanie miejsc, w których chory publikuje lub przebywa.

Zapobieganie i zwalczanie: Zalecane jest oddawanie choremu z nawiązką, jednak należy być uzbrojonym w cierpliwość. Chory lubi mierzyć swoje „ego” z osobami zdrowymi i jest w tych pomiarach bardzo wytrwały. Skuteczne wydaje się również ignorowanie osoby chorej na borejkozę.


piątek, 18 kwietnia 2014

Konkurs "Zbrodnia" krytycznym okiem

Kilka dni temu zakończyliśmy konkurs na scenariusz do WFRP, którego motywem przewodnim była „Zbrodnia”. Nadszedł czas, aby podsumować trzy miesiące pracy autorów, jury i organizatora. Postaram się spojrzeć krytycznym okiem na sam konkurs, pomijając treść prac konkursowych. Te zostały już ocenione i nagrodzone przez jury.

Postanowiłem zacząć od dobrych stron konkursu.

Pierwszą wartą uwagi rzeczą dotycząca „Zbrodni” jest to, że się odbyła. W 2013 roku konkurs nie został zorganizowany, co wywołało u mnie niepokój i potrzebę zabrania sprawy w swoje ręce. Na początku 2014 ogłosiłem, że wydarzenie będzie poprowadzone niezależnie. Następnie w zaplanowanym terminie zamknąłem nabór prac i ogłosiłem wyniki.

Jedną z największych zalet konkursy były nagrody, o których trzeba bardzo głośno powiedzieć. Sponsorzy wykazali się hojnością i świetnym podejściem do tematu. Żadna z firm lub osób poproszona o sponsoring nie odmówiła udziału w konkursie. Dodatkowo wszyscy pomogli mi w rozesłaniu nagród do laureatów. Kontakt z sponsorami był znakomity i życzę wszystkim, aby mieli okazję współpracować z takimi ludźmi. Jeszcze raz chciałbym serdecznie podziękować Fajne RPG, Portal Games, Cyfrografii, Poltergeistowi, portalowi LubięGrać, Marcinowi Lewickiemu, sklepowi Rebel i konwentowi Bebok.

Do pozytywnych aspektów konkursu zaliczyłbym punktualność. Wszystkie prace konkursowe oraz nazwiska laureatów konkursu zamieszczono na stronie internetowej kilka minut po północy. Chciałem, aby osoby oczekujące na werdykt jury miały do niego dostęp od pierwszych minut danego dnia. W 2012 roku miałem okazję poczuć nieprzyjemne rozczarowanie, gdy na wyniki konkursu musiałem czekać do późnych godzin wieczornych. Tym razem udało się tego uniknąć.

Warto również zwrócić uwagę na fakt, że wszystkie prace konkursowe zostały opublikowane na stronie w jednym momencie. Dzięki temu osoby zainteresowane konkursem mogły od razu poznać wszystkie przygody biorące udział w konkursie. Laureaci mogli porównać swoje prace między sobą, a czytelnicy ocenić trafność decyzji jury. Dzięki organizacji konkursu na niezależnej stronie internetowej nie trzeba było walczyć o odwiedzających stronę, poprzez dawkowanie sekretnych treści w małych porcjach, każdego tygodnia.

Bardzo cieszy mnie również to, że do jury konkursu udało mi się wciągnąć znanych i szanowanych członków Fandomu. Usłyszałem na ten temat sporo pozytywnych komentarzy, z czego można się tylko i wyłącznie cieszyć.

Jeżeli chodzi o wady konkursu „Zbrodnia”, wymieniłbym następujące rzeczy.

Bardzo liczne jury. Członków jury było więcej niż uczestników konkursu, co mogło wywołać szyderczy uśmiech na twarzy niektórych. Jak się ostatecznie okazało zaproszenie tylko członków jurorów było decyzją słuszną, ponieważ kilka osób nie oceniło prac i nie wzięło udziału w głosowaniu. Wyrazy szacunku należą się tym, którzy poświęcili swój czas na przeczytanie wszystkich prac i udział w burzliwej dyskusji nt. przyznawania miejsc na podium.

Podczas organizacji tej edycji konkursu postanowiłem narzucić autorom limit wielkości pracy oraz usunąć z scenariuszy wszelkie grafiki. Poprzez ten zabieg chciałem uniknąć sytuacji, w której na konkurs spływają kampanie składające się z setek stron maszynopisu. Liczyłem, że wprowadzenie limitu stron da wyraźny znak autorom, że czekamy na scenariusze, a nie kampanie. Wydawało mi się również, iż taki zabieg zachęci do udziału autorów, którzy wcześniej nie startowali w takich konkursach obawiając się konfrontacji z przygodami „kobyłami”. Zabieg ten uznaję za zły i zachęcam, aby go nie stosować więcej. Uważam, że niektórym osobom zabrano w ten sposób pole do popisu. W pewnych przypadkach duża objętość pracy mogłaby wpłynąć pozytywnie na przygodę. Przy ocenie prac warto również brać pod uwagę „energię i czas” jaką autor musiał włożyć w przygotowanie scenariusza. Drugim błędem, było zubożenie prac konkursowych o elementy graficzne. Jak w poprzednim przypadku, liczyłem, że zachęci to do konkursu osoby nie posiadające talentu plastycznego lub znajomego, który mógłby pomóc upiększyć przygodę. Działaniem tylko zabrałem możliwość ekspresji pomysłu/klimatu poprzez elementy graficzne. Czasami dobrze umieszczony rysunek potrafi wprowadzić w tekst więcej klimatu niż tysiąc słów opisu. Następnych organizatorów konkursu zachęcam do dania jak największej swobody uczestnikom.

W trakcie konkursu pojawiło się sporo pytań dotyczących regulaminu konkursu. Czy opis BNa wchodzi w limit stron, czy grafika zalicza się do pomocy, treści, handoutu itd. Regulamin był w tej kwestii niedoprecyzowany i dawał miejsce na wątpliwości. Taka sytuacja nie powinna mieć w ogóle miejsca. Regulamin powinien wyjaśniać wszystkie kwestie związane z konkursem w sposób prosty i zrozumiały dla wszystkich.

Zadano mi również pytanie odnośnie mechaniki, na jakiej oparta jest praca. W związku z tym, że jako MG nie trzymam się kurczowo jednej mechaniki stwierdziłem, że jest dopuszczalne zbudowanie scenariusza na innym systemie (jednak zaznaczyłem, że może to przeszkadzać pewnym członkom jury). Błąd mój sromotny. W konkursie na scenariusz do WFRP praca konkursowa powinna być oparta na mechanice WFRP, a nie żadnej innej. Uważa, że taki wymóg powinien być nawet zapisany w regulaminie konkursu, a odstępstwa od tej reguły należy karać ujemnymi punktami lub dyskwalifikacją pracy. Zwracam tutaj uwagę tylko na mechanikę, którą jest jasno zdefiniowana w podręczniku głównym. Podobne podejście nie tyczy się klimatu scenariusza czy opisu świata. Ilu MG tyle Warhammerów i ciężko byłoby ocenić czy krasnolud z niebieskimi włosami to jeszcze Warhammer czy już nie…

Do wady konkursu mógłbym zaliczyć również to, że nie udało mi się zebrać szczegółowych komentarzy jury nt. poszczególnych prac. Niestety, jest to bardzo indywidualna sprawa, przy której należy być bardzo wyrozumiałym. Jury przeczytało wszystkie prace, przedyskutowało je i oceniło. Trudno jeszcze wymagać, aby każdy napisał recenzję każdej z prac. Byłoby super gdyby takie recenzje się pojawiły, jednak należy być realistami. Nie posiadamy obecnie rozciągającej się doby, a stworzenie takich recenzji to sporo pracy. Nie wykluczam natomiast, iż komentarze jury pojawią się na stronie konkursu z czasem.

Na sam koniec chciałbym powiedzieć o jeszcze jednej rzeczy, która ciągle mnie zadziwia. Wiele z prac konkursowych nie przeszło, przez korektę choćby Babci czy Mamy. Wciąż w tekstach pełno było błędów ortograficznych, literówek, powtórzeń itd. Wiem, że samemu bardzo trudno poprawić tekst. Pewnych rzeczy nie widać, gdy czyta się tekst setny raz. Od czegoś mamy jednak przyjaciół, którzy mogliby rzucić okiem na nasze wypociny. Praca bez tego typu błędów jest o wiele przyjemniejsza do czytania, niż potworek z błędami ortograficznymi na pierwszej stronie. Wysłanie ładnego tekstu to również bardzo miły gest w stosunku do jurora. Pozwolę sobie nawet stwierdzić, iż jest to okazanie pewnego rodzaju szacunku czytelnikowi. Mam wielką nadzieję, że przy następnej edycji konkursu autorzy zwrócą na ten fakt szczególną uwagę.

Chętnie poznałbym wasze zdanie nt. konkursu. Czy zgadzacie się z moim tekstem? Jakie są wasze wrażenia z konkursu „Zbrodnia”.


Link do strony konkursu.

sobota, 15 lutego 2014

Konkurs Zbrodnia: Dobre wiadomości

Drodzy Fani WFRP,

Informuję, że pozostał Wam jeszcze jeden miesiąc na przygotowanie scenariusza, którego motywem przewodnim jest „Zbrodnia”.

Prace konkursowe można przesyłać do godziny 23:59 dnia 14.03.2014 roku. Ogłoszenie wyników nastąpi 15.04.2014 roku.

Dodatkowo chciałbym przekazać Wam dobrą wiadomość. Pula nagród, które można otrzymać w konkursie została powiększona o książkę „Imię Bestii”, której autorem jest Jacek Komuda.

Zachęcam do spojrzenia do zakładki Sponsorzy i Nagrody w celu przypomnienia sobie co otrzymają Autorzy trzech nagrodzonych prac.






wtorek, 21 stycznia 2014

Mega zastrzyk nagród od Poltergeista

Z największą przyjemnością informuję, że serwis internetowy Poltergeist, ojciec i matka konkursów na scenariusz do WFRP został naszym oficjalnym patronem i sponsorem.

http://www.wfrp.polter.pl/

Dzięki Polterowi pula nagród została zwiększona o:

Nagrody za pierwsze miejsce:

Nagrody za drugie miejsce:

Nagrody za trzecie miejsce:
Link do bazy nagród serwisu Poltergeist znajduje się tutaj

http://polter.pl/Wikingowie-Wojownicy-Polnocy-n39234


A to jeszcze nie koniec dobrych wiadomości...