wtorek, 28 sierpnia 2012

Warto pisać raport z sesji


Piszę raporty z sesji. Regularnie, po każdej poprowadzonej lub zagranej przygodzie staram się napisać raport. Często jest tak, iż relacja z przygody pojawia się na skrzynce pocztowej klubu w dniu, kiedy miała miejsce sesja. W chwili obecnej nie wyobrażam sobie gry bez  wykorzystania sporządzonych po przygodzie zapisków. Dlaczego warto poświęcić chwilę wolnego czasu na spisanie wydarzeń z przygody? O tym w dalszej części notki.

Pamięć, zarówno MG jak i Graczy jest bardzo ulotna. Zauważyłem, iż z wiekiem coraz trudniej przychodzi mi pamiętanie wydarzeń z sesji. Wystarczy tydzień lub dwa przerwy pomiędzy sesjami i w głowie mam pustkę. Gdy rozpoczynałem karierę RPG byłem młody i każdą sesję chłonąłem niczym gąbka. Po roku grania byłem wstanie opisać co wydarzyło się w trakcie rozgrywania scenariusza. Jednak z wzrostem liczby lat na karku umiejętność zapamiętywania zaczęła znikać. Fakt, wciąż pamiętam dosyć dobrze przygody z początków grania, ale gubię w głowie to co było niedawno. Raport z sesji jest notatką, która odciąża mój mózg od przechowywania w nim niepotrzebnych informacji. Jeżeli muszę przypopmnieć sobie wydarzenia z przygody, która miała miejsce miesiąc wcześniej sięgam do notatek i jestem gotowy do gry. Wszystko mam podane jak na tacy. Kto z kim, kiedy i dlaczego. Nie ma potrzeby dzwonić po członkach drużyny i pytać: „stary, pamiętasz co robiliśmy na ostaniej sesji? Czy Hans zabił tego waznego NPCa czy też nie?”. Prosto zapamiętać scenariusz, w którym gracze chodzili po lochach lub walczyli z złoczyńcami. Problem pojawia się, gdy scenariusz zakładał porządną intrygę i przetasowania na mapie świata.

Kolejną fajną rzeczą związaną z notatkami jest ich ponadczasowość. Ich czytanie tydzień po sesji nie jest bardzo zabawne. Ale wyobrażam sobie, iż gdy sięgnę po nie za 10 lat, będę miał naprawdę miłe wspomnienia. Usiądziemy kiedyś z kumplami przy grzańcu, wyciągnę zapiski z kampanii „Zaraza w Imperium” czy „Długa droga do domu” i zaczniemy czytać. Podejrzewam, że chłopakom od razu otworzą się w głowach szufladki ze wspomnieniami i wszyscy trochę się rozmarzą.

Pod koniec roku kalendarzowego, w okresie świat, robię innym graczom RPGowy prezent. Proste, czasami niechlujne raporty z sesji redaguję i składam w zgrabny PDF. Dorzucam do pliku ładne grafiki z internetu, gadżety i komentarze. Pod koniec roku drużyn może sobie przypomnieć przygody z minionego sezony RPGowego. Bardzo lubię moment RPGowych podsumowań. Z tego co wiem, gracze dzięki raportom jeszcze raz wracają na szlak, którzy przemierzali ich bohaterowie.

Raport z sesji to podstawowe narzędzie mistrza gry. Przed przystąpieniem do tworzenia kolejnego scenariusza zaczynam od przypomnienia sobie wydarzeń z poprzedniej przygody. Szczególną uwagę zwracam na akapit poświęcony planom graczy. Dzięki nim mogę w łatwiejszy sposób zawiązać akcję przygody, czy sprytnie namieszać w intrydze wywołując tym samym zwrot akcji o 180o.

Podsumowując, polecam pisanie raportów z sesji. Nie wyobrażam sobie, iż można bez nich  grać w poważne RPGie, w którym przygody mają sens i nie są stratą czasu poszczególnych uczestników.

W najbliższych dniach planuję wrzucać na bloga raporty z kampanii 1 na 1, którą w chwili obecnej prowadzę. Mam nadzieję, iż znajdą się chętni do przeczytania przygód Marcusa Dreshera na szlakach Starego Świata.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz