sobota, 12 listopada 2011

Czarna śmierć - grunt to zacząć od końca

Chciałbym przedstawić dzisiaj pomysł, który zastosowałem na swoich sesjach. Cała idea triku polega na rozpoczęciu wszystkiego z perspektywy Głównego Złego.

Jakiś czas temu stworzyłem dla portalu „Mistrz Gry” przygodę „Księga Zarazy”. Jest to scenariusz przeznaczony dla jednego Gracza. Gracz wciela się tam w potężną postać maga- zabójcy. W scenariuszu pojawia się starożytny artefakt wywołujący zarazę, skaveny i kultyści Nurgla. Przygodę rozegrałem z każdym ze swoich graczy. Chłopaki bawili się nieźle, każdy poprowadził scenariusz w indywidualny sposób, zakończenia również były inne. Jeden gracz otworzył księgę, drugi zginął, a trzeci uciekł z finałowej sceny. Jakiś czas później (z tymi samymi graczami), rozpocząłem kampanię w Kislevie. Głównym powodem przeniesienia akcji z Imperium do Kislevu był fakt, iż w Imperium rozszalała się zaraza dziesiątkująca ludność. Altdorf padł, w Middenheim pojawiły się ogniska śmierci, Nuln spalono. Bohaterowie uciekali z przegniłego państwa i schronili się w niedostępnych puszczach północy. Ponieważ każdy z graczy uczestniczył wcześniej w przygodzie „Księga Zarazy”, wszyscy zdawali sobie sprawę dlaczego wybuchła zaraza, kto ją spowodował, jakie frakcje biorą udział w konflikcie i jak niebezpieczna jest to sytuacja. W fajny sposób udało mi się wpleść zarazę w tło swoich scenariuszy.

Po zakończeniu kampanii w Kislevie postanowiłem dalej wykorzystywać motyw z „Księgi Zarazy”. Tym razem czekało mnie prowadzenie indywidualnej kampanii dla Gracza wcielającego się w postać ucznia czarodzieja. Pomyślałem sobie, świetnie! Tym razem rzucę bohatera w sam środek zarazy i pokażę mu jak następował upadek Imperium. Co więcej, zrobię tak, że jego bohater przyczyni się do wszystkiego. Ponieważ kolega zdecydował się gracz uczeniem czarodzieja wykorzystałem to do rozpoczęcia kampanii. Każdy z młodych czarodziejów dostał rozkaz z Kolegium altdorfskiego do zgłoszenia się do najbliższego maga rezydenta. Następnie wszyscy adepci zostali skierowani do rozpoczęcia poszukiwania zdegenerowanego Maga, który podróżując z Księgą Zarazy niszczy Imperium. Gracz rozegrał wcześniej scenariusz „Księga Zarazy” i doskonale wiedział kto będzie jego głównym przeciwnikiem. Znał jego statystyki, umiejętności i czary. Wiedział, że swoją początkującą postacią nie ma żadnych szans w konfrontacji z magiem-zabójcą. Pomimo to dzielnie rusza do boju i rozpoczyna tropienie Głównego Złego, w którego wcześniej miał okazję się wcielić.

Aby do ostatniej kropli wykorzystać motyw z przygody „Księga Zarazy” zaprosiłem swoich przyjaciół do gry w De Profundis. W pierwszym liście poinformowałem korespondentów o tym, iż Imperium grozi niebezpieczeństwo z powodu artefaktu o nazwie Księga Zarazy. Kolegium czarodziejów tropi maga będącego w posiadaniu magicznego przedmiotu. Jak potoczą się losy Imperium zależy od działań każdego z biorących udział w zabawie. Należy wspomnieć, iż ja do listów wplatam motywy z kampanii młodego czarodzieja, o której napisałem akapit wyżej.

Cały pomysł i trik rozpoczęcia wszystkiego od końca ciągnie się już drugi rok. Gracze zdają sobie sprawę, że ich działania tworzą świat dla kogoś innego. To co Mateusz napisze w liście do mnie, oddziałuje później na kampanię, którą rozgrywam z Wojtkiem. Natomiast to co zrobi podczas przygód Wojtek, odbija się na tym co czyta w listach Mateusz.

Ciekawi mnie bardzo co będzie gdy wszyscy w końcu usiądą przy jednym stole i podsumują te lata gry. Gdy uzupełnią swoje luki w wiedzy i wyjaśnią sobie nawzajem czarne plamy na mapie Imperium. Podejrzewam, że będzie klawo.

A jak wam podoba się mój pomysł?

2 komentarze:

  1. Uważam, że to świetny pomysł, tak rozgrywać przygody z różnymi ludźmi i w różnych miejscach i sprawiać, że będą oddziaływać na siebie. Świat nabiera głębi.

    PS. Tylko ta nazwa 'od dupy strony' mi tu nie pasuje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny pomysł. Też radzę wymyśleć inne określenie, bo to, którego użyłeś ma swoje znaczenie, które tutaj nie pasuje. Inna sprawa, że nic fajnego nie przychodzi mi do głowy.

    OdpowiedzUsuń