czwartek, 3 marca 2011

Karnawał blogowy #19 - Magia to fizyka

Długo rozważałem udział w 19 edycji Karnawału Blogowego. Temat jest ciekawy, pozwala na popisy, ale, do cholery, jest trudny! Magia… Co magia? Po co magia? Jaka magia? Magia w RPG? Mag, czarownik, wiedźmin, szaman, Baba Jaga? O czym pisać? Jak wygląda, jak ją opisywać, ma sens w RPG czy go nie ma? A pal to wszystko licho. Ja napiszę:

Magia to fizyka.

W grach fabularnych spotkałem się z informacją: „smok zionie ogniem. Płomień ten jest magiczny”. Wtedy też sobie myślałem, ale bullshit. Dla mnie smoki zioną ogniem, ponieważ mają taką cechę fizyczną. Ich żołądek posiada specjalną komorę, w której zbierają się gazy fermentacyjne (np. metan). Smok poprzez skurcz tej komory może wypompować z paszczy gaz, który jest zapalany przez iskrę tworzoną przez specjalną tkankę. Błona zamykająca gardziel uniemożliwia cofnięcie się płomienia w głąb pyska, a specyficzny naskórek na wargach chroni monstrum przed poparzeniem. Ot, taki mechanizm obronny smoków. Gdzie to magia? Ano, nigdzie. Koń sobie pierdnie, krowa beknie, a smok zionie. Inny rodzaj smoka potrafi zaś rzygnąć kwasem, lub trysnąć przeciwnikowi jadem w oczy.

Inny przypadek magii bez sensu znalazłem w Wiedźminie: Grze wyobraźni. „Potwór jest magiczny. Można go zranić tylko srebrnym przedmiotem”. A co jak mu walnę pałką w łeb? Nie połamię mu czachy, tylko złamię sobie kijaszek? Nie ma na świcie twardziela, który by wytrzymał cios mieczem przez krzyże. Dlaczego więc srebro jest skuteczniejsze? Ponieważ dla tego potworka jest śmiertelnie toksyczne. Na przykład dla człowieka cyjanek potasu jest silną trucizną. Co się zaś stanie jak ghulowi podatnemu na srebro przywalimy w łeb drewienkiem? Według podręcznika nic się nie stanie. Może złamiemy sobie drewienko, albo przetrącimy własny nadgarstek. A moim zdaniem sprawa jest prosta jak drut. Ghul po przywaleniu drewienkiem klęknie. Bo każdy twardziel by klęknął. A co się stanie jak przywalimy mu srebrną pałeczką dyrygenta? Też proste… zejdzie z ziemskiego padołu. Srebro jest dla niego toksyczne, dlatego otrzymał podwójne obrażenia na kostce, dodatkowo +2 za srebro i +3 za każdą turę efektu toksycznego.

Dlaczego mag lata? Facet siłą umysłu podgrzewa sobie powietrze pod sobą, co powoduje wznoszenie klienta. Czemu się teleportuje? Bo rozbił swoje komórki na atomy i przeniósł się je dwa metry dalej (jeżeli rozbił też komórki muchy, która siedziała mu na kołnierzu, wtedy przy składaniu materiału będzie miał w sobie nadprogramowe elementy).

Wszystko jest proste. Magia to fizyka. Ktoś krzyknie: ale magia jest nieprawdziwa i daleko jej do fizyki. A czy grawitacja też jest nieprawdziwa? 

3 komentarze:

  1. Kiedyś miałem szalony pomysł opisania większości czarów w D&D w podobny sposób - tak, jakby to były nadnaturalne, ale jednak fizyczne zjawiska (czy to się ze sobą nie kłóci?). Szybko mi przeszło, ale pozostała taka refleksja: mi się ten pomysł bardzo podobał, ale liczy się efekt. Graczy i tak nie obchodzi na czym polega kula ognia, ważne, że jest i zadaje obrażenia.

    A swoją drogą, istotą magii jest jej tajemniczość, nadnaturalność. Niesamowity efekt, działanie potężnych sił... czy naprawdę należy obedrzeć ją z tej jej całej mistycznej otoczki? Czy przez to nie traci czegoś naprawdę istotnego i nie staje się kuglarskimi sztuczkami?

    A tak zupełnie na marginesie, zionięcie smoka w rzeczywistości nie wyrządziłoby prawie żadnych szkód. Może komuś zapaliłyby się włosy, osmaliłyby brwi... no, chyba że zionięcie byłoby tak silne, że wywołało falę uderzeniową i tak dalej, ale to by już była eksplozja, nie zionięcie.

    Gratuluję ciekawego wpisu. :)

    Pozdrawiam,
    Darcane

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy punkt widzenia. Z opóźnieniem ale odaję do Karnawału (mój blog widział w Tobie spam z nieznnych przyczyn^__^)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej, hej!
    Zapraszam serdecznie na 20. edycję!

    OdpowiedzUsuń